Chłopacy wygłupiali się. W pewnym momencie Scott nachylił się w moim kierunku szeptając do ucha : "Pokażę Ci jak smakuje życie"
Na jego słowa uśmiech wpełzł na moje usta.
- Uu.. Scallison jest taka słowkaaa. - zawyła Ly
- awww- Lahey zrobił minkę w stylu " oni są taacy sooł sweet"
- Ej. Nie ma Scallison żadnej ani nic. - powiedziałam.
- Nie ma? - Scott zrobił smutną minkę na co się zaśmiałam.
Posiedzieliśmy jeszcze jakąś godzinę z paczką.
- Ja lecę do domu. - powiedziałam.
- Odprowadzimy Cię. - powiedział Styles.
- Jak uważacie. - powiedziałam.
Po chwili dostałam sms :
-Scott.. - powiedziałam podając mu telefon.
- Kurwa! - przeklnął.- Isaac idziemy. - powiedział. - Lydia co czujesz? - zapytał dziewczyny . o co chodzi?
- Północny zachód. - powiedziała po chwili.
- Dzięki. odprowadźcie Ally. Zadzwonię wieczorem. - ostatnie zdanie wyszeptał mi do ucha dając przelotnego buziaka.
-Lydia? O co chodzi z tym czuciem?- zapytałam kiedy szliśmy do mnie.
- Banshee. tylko tyle mogę Ci powiedzieć. Przepraszam. - powiedziała.
- Rozumiem. - uśmiechnęłam się do niej .
Dotarliśmy do mnie do domu .
- Stiles ja zostanę z All. Ty idź do chłopaków.- powiedziała do chłopaka. - Kieruj się w stronę Dereka domu. - dodała po chwili tego swojego Bansheewania .
Dziwne to wszystko. Dlaczego Scotty gdzieś pobiegł z Isaacem po przeczytaniu wiadomości , o co chodzi z tym czuciem? Co mają z tym wspólnego bliźniacy.
Usiadłam na łóżku w pokoju z milionem pytań.
- Ly przepraszam. Mogę zostać sama? - poprosiłam przyjaciółkę.
- Dobra. Dzwoń jak coś. - powiedziała.- Trzymaj się McCall. - puściła mi oczko na odchodnym.
Złapałam za telefon i napisałam sms do jednej osoby.
Usiadłam na łóżku po wykonanym zadaniu i czekałam.
.jpg)
.png)
.png)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz