Jutro 1 dzień w nowej szkole. Liceum BH .
Żyję z nadzieją że nie spotkam pana " wszystko mi wolno bo jestem Scott McCall ".
Uprzyjrzał mi dwa miesiące wakacji . DWA . ygh . co za cham. Nie można było spokojnie się poopalać na plaży bo zasiadał obok Ciebie.
Poszłaś na zakupy - przed sklepem McCall.
Siedzisz na falbanku u babci - McCall przychodzi "w odwiedziny do pana dziadka"..
Próbował zyskać zaufanie moje, ale wręcz przeciwnie. Denerwował mnie.
-Ugh. Po co się nim przejmować. Idę na spacer.- powiedziałam sama do siebie.
Wzięłam telefon i słuchawki.
- Tato wychodzę. - krzyknęłam.
-Allison !?
- Tak tato? - staruszek wychylił się zza drzwi do salonu.
- Masz telefon?- zadal pytanie retoryczne. na co kiwnęłam głową. - A gaz? - na to tylko przewróciłam oczami .
-Będę na kolację - poinformowałam go i poszłam pozwiedzać okolicę gdzie przez najbliższy czas będę mieszkać.
Chodziłam wokół BH, w oczy rzucił mi się las za parkiem. Powolnym krokiem udałam się w tamtym kierunku. Nagle z boku usłyszałam swój głos, odwróciłam głowę i zobaczyłam Scotta. przyspieszyłam kroku.
-Czekaj! - krzyknął. Przystanęłam i odwróciłam się w jego kierunku.
-Czego chcesz?- zawarczałam.
-Ja.. Słuchaj przepraszam za te wakacje okey? Nie miało tak być. Ja.. po prostu chciałem Cię poznać i nie odepchąć od siebie. Nie chciałem żebyś myślała o mnie że jestem idiotą. - uśmiechnął się. w jego ciemno brązowych, prawie czarnych oczach widać było smutek (?)
- Ale to zrobiłeś. - powiedziałam.
- Przeprosiłem. Możemy zacząć od nowa? - zapytał z nadzieją.
- Yhy. - niech mu będzie. Każdy, nawet dupek zasługuje na drugą szansę.
- Jestem Scott, Scott McCall - jakbym nie wiedziała, podał mi rękę.
-Allison, Allison Argent - uśmiechnęłam się do niego i uścisnęłam dłoń.
- Dokąd zmierzasz Ally, mogę tak mówić? - zapytał.
- Tak możesz tak mówić, a zmierzam tam - pokazałam ręką na las, na co w jego oczach pojawił się cień strachu.
- A mogę pokazać Ci inne miejsce? - zapytał. On chyba coś ukrywa, nie chce żebym poszła do lasu ? Czemu ..
Stwierdziłam że las zwiedzę innym razem.
- A co takiego?
- Mam za chwilę trening Lacrosse, poszłabyś popatrzeć?
- No mogę iść. O ile nie będziesz mnie irytować. - zaśmiałam się.
- Obiecuję Ally. - powiedział . - Chodź. - wyciągnął rękę w moim kierunku chcąc żebym z nim poszła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz