Ubrałam się i zajęłam makijażem. Pomalowałam rzęsy tuszem i zrobiłam lekkie kreski eyelinerem. Włosy wyprostowałam. byłam gotowa.
Napisałam sms do Scotta.
Zaśmiałam się i usiadłam przy stole w kuchni. Po chwili zadzwonił dzwonek do drzwi.
-Whoooa .Wyglądasz cudownie. - powiedział Scotty całując mnie w policzek.
- Dziękuję ; ) . Zarumieniłam się.
-Ally kto to? - z góry dało usłyszeć się głos mojego taty.
- To tylko Scott mój kolega ze szkoły - odpowiedziałam.
- Ten burak ze wsi od babci? - tata zaczął schodzić po schodach.
- Tiaa. Ale nie jest burakiem tatku. -posłałam przepraszające spojrzenie Scottowi. - Zjesz z nami śniadanie? - Zapytałam tatę.
-Nie dzięki. Jadę do babci, śpieszę się. - powiedział przechodząc obok nas.
-Dzień dobry. - powiedział Scott.
- Witaj. - powiedział chłodno tata i wyszedł.
- Przepraszam. - powiedziałam patrząc w oczy chłopakowi.
Poszliśmy do kuchni zjeść coś przed szkołą.
-Powiedz mi jak wyglądają lekcje w BH.- poprosiłam Scotta popijając herbatę.
- No codziennie mamy po 4 lekcje i jedną godzinę wf. We wtorki i czwartki drużyna lacrosse ma 2h treningu. A nasz wychowawca jest dziwny.
- Ok dzięki. A co masz na myśli dziwny?
- To trener drużyny lacrosse i nasz wfista.- zaśmiałam się.
- To będzie ciekawie. - powiedziałam pod nosem.
Był czas wychodzić. zabrałam z szafki klucze i torebkę i wyszliśmy.
-Ally? - zapytał Scott po chwili ciszy.
- Tak?
- Będziesz siedziała ze mną na lekcjach ? proszę. Nie chcę żebyś siedziała z którymś z bliźniaków.
- A kto to Ci bliźniacy? - zapytałam.
- Ethan i Aiden . Dziwni są, i siedzą sami.
- Rozumiem. i okey McCall usiądę z Tobą. - powiedziałam.
-Dziękuję. - Scotty pocałował mnie w policzek.
Doszliśmy do reszty 'paczki' i udaliśmy się w kierunku Liceum Beacon Hills.
Dzisiejszy dzień zapowiada się.. ciekawie.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz