Udaliśmy się w kierunku boiska do Lacrosse.
Podczas drogi między nami była cisa, nie taka nieprzyjemna, wręc przeciwnie. Było miło. Scott co jakiś czas patrzał się na mnie ze swoim cudownym uśmiechem.
-Idź usiądź obok tamtej dziewczyny, nazywa się Lydia - pokazał na śliczną satynkę. - Ja idę do szatni, Buźka mała - przytulił mnie lekko i pobiegł do szatni znajdującej się po drugiej stronie boiska.
Podeszłam do dziewczyny.
-Hej. - powiedziałam nieśmiale. - Jestem Allison.
- Heeeej ! . Ja Lydia - dziewczyna wstała i mnie lekko przytuliła. - Wpadłaś w oko Scottowi - zaśmiała się.
-Temu dup.. em McCallowi? - już bym znów powiedziała o nim dupek. nie jest chyba taki jakim pokazał się w wakacje.
-Nie jest dupkiem - zaśmiała się. - czasami robi takie pierwsze wrażenie, ale tak naprawdę jest spoko. - powiedziała. - przyjaźnimy się od 5 lat, ja Scotty, Stiles no i od roku jest z nami Isaac. Tak jak Ty przeniósł się do BH.
Posłałam jej uśmiech.
- Dzięki. teraz wiem co nie co o ludziach.
- A gdzie do szkoły idziesz? Liceum BH czy Liceum Lake Woods ( od autorki : LW to wymyślone przeze mnie drugie liceum w Beacon Hills )
-Liceum BH - powiedziałam na co Lydia poskoczyła wesoła.
- My też tam chodzimy. A klasa?
- Idę do drugiej. dokładniej jest to - spojrzałam na notatkę na wyświetlaczu telefonu, gdzie miałam zapisane te informacje - druga F .
- Oo. Będziesz w klasie ze Scottem. Ja i Styles jesteśmy w 2 A, a Isaac jest w 1 D. nie zdał rok - wytłumaczyła.
Po chwili chłopacy wbiegli na boisko żeby zacząć trening. Scott zobaczył mnie siedzącą z Ly i nam pomachał.
- Będziecie fajną parą. Mogę was shippować? - zaśmiała się. - Będziecie Scallison yeey . - krzyknęła na co kilku chłopaków się spojrzało w naszą stronę, w tym Scotty .
Trening się skończył i Scott podbiegł do nas.
- Zaczekaj na mnie, odprowadzę Cię. - powiedział do mnie. - Lydia Isaac chce żebyś odwiozła go do domu.
- Kuźwa niech kupi to auto a nie że ja go ciągle wożę.- zaśmiała się.
Scotty poszedł a Lydia zwróciła się do mnie:
- Idziesz z nami jutro do szkoły? - zapytała.
- Mogę iść. O której i gdzie?
- No o 9 koło Marketu wiesz gdzie to? - zapytała.
- Wiem. Mieszkam jakieś 5 minut od tego sklepu. - uśmiechnęłam się.
- No to do zobaczenia. - przytuliła mnie i pobiegła w stronę szatyna jak mniemam Isaaca. - Ubierz sukienkę i szpilki - krzyknęła za mną.
Zaśmiałam się, patrząc jak dziewczyna udaje że złości się na kolegę, nagle nade mną stanął Scott.
- gotowa? - zapytał.
- Ja? Taak. - powiedziałam.
Scott podał mi dłoń, żeby pomóc wstać. Skorzystałam.
- Wydajesz się być miły.- uśmiechnęłam się do niego.
- Bo taki jestem.- powiedział. - Gdzie mieszkasz?
- To jest chyba.. Northwest Street.
-Ok. To idziemy. - powiedział obejmując mnie w pasie.
-Nie spoufalaj się tak. - zaśmiałam się i wydostałam z jego uścisku.
Szliśmy do domu rozmawiając o różnych bzdetach.
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz